Felietony Słowo pisane

Żelazna przestrzeń na wspomnienia

Jest godzina 23:17, a ja zaczynam wpis na jutro. Czyli na piątek.
Czemu teraz? Chociaż niektórzy zarzekają się, że wena nie istnieje, to dla mnie jest ona jak najbardziej prawdziwa. Z tym, że ja nieco inaczej ją interpretuje.

Jako moment gdy chcesz się wygadać, napisać coś od siebie. Masz przy sobie coś do picia ( w moim wypadku jest to, a jakże, kaktusowy sok) i odrobinę niechęci do świata czy tam rzeczywistości ( a tutaj jako wspomagacz służy mi Nick Cave i jego „People Ain’t No Good” https://youtu.be/WeLV1E6Lt7k ) i cóż. Samo się pisze.

Obrazek by nieco was wprowadzić w klimat

Tym razem o żelaznej przestrzeni, czyli jak niektórzy pewno się domyślili, mowa o Iron Space. Systemie który znam cały czas zbyt mało w porównaniu o tego jak bardzo chciałbym go poznać.
Brak mi chyba odpowiedniego zapału. GiG, IS2, Trucizna także do niedawna…. Systemy które przeczytałem ( wybacz Noobirus, acz w sumie GiGa jeszcze nie, ale to kwestia tygodni! No, może do wakacji…[zakładając, że w ogóle to czytasz, i że jakkolwiek Cię to obchodzi, cóż]) ale pokrótce i nie wystarczająco by czuć w nich się swobodnie. Z IS2 to o tyle ciekawsza historia, że faktycznie czytałem go, fragmenty kilkukrotnie, ale pamięci do niego za grosz nie miałem.


Świat mnie urzekł, ale momentami irytował ( ziemia w centrum układu słonecznego, ugh, to nawet nie brzmi) i chociaż idea kosmicznych sowietów już gdy się to powie w myślach, wydaje się zarówno dźwięczna, sykliwa jak i cudownie grywalna, tak no, nie mogłem znieść mechaniki. I to nawet nie to, że była trudna. Ale są pewne mechaniki z którymi gdzieś się w jakiś sposób gryzę. I będą mi się myliły choćby nie wiem co.
Ot, np. SunWorld czy inne systemy Pbta to kocham i ogarniam momentalnie. Prostotę Coldcity połączoną z komplikacjami od relacji i zdrad, pojąłem. To samo FAE czy też OHET ( acz akurat ten ostatni jest prosty jak budowa cepa i sam używam go do sesji z początkującymi głównie, chociaż nie jedynie) .
Ale są takie erpegi które wydają mi się super, ale brak mi do nich talentu tudzież może chęci ( podświadomość czy coś).

Prosty plakat, ze świetnymi szkicami od człowieka który aktualnie tworzy pewną grę o zombie….

Do Iron Space II naprawdę podszedłem z serduchem, śledziłem zbiórkę, poznałem osobiście jednego z twórców, nawet wywiad przeprowadziłem ( w sumie dwa, ale ten wideo okazał się klapą ze strony mojej realizacji a także tego że akurat wtedy padł mi laptop wraz z danymi na nim) i miałem szczere intencje.
Postanowiłem więc poprowadzić kampanię, w dodatku z dobrym przyjacielem ( acz na historie między ludźmi tworzącymi ze mną PE czas jeszcze kiedyś przyjdzie, ale na pewno nie prędko) i dwoma twórcami gier fabularnych, Arkiem ( jeden z twórców IS2) oraz Wojtkiem ( twórcą Słowian) których z tego miejsca serdecznie pozdrawiam!
Do rzeczy jednak. Coś nie zażarło przysłowiowo. Trochę moja trema i braki w zdolnościach montażu, trochę brak dobrych warunków do nagrywania (słaby internet i brak studia oraz sprzęt improwizowany to moja codzienność kościani moi czytelnicy) i no niestety, skończyło się klapą.
Kampania została zawieszona po kilku odcinkach w różnej jakości, przysporzyła nam jedynie kilka śmiesznych momentów i sporo pracy ( zaskoczenie dla niektórych, ale nawet rzecz słabo wyglądająca może wymagać dużo pracy, jak się okazuje wywalonej w… przestrzeń).

Mapa świata Iron Space. Wbrew obiegowej opini alianci są z Wenus, a sowieci z Marsa.

To nie tak, że nic się nie udało. Z każdego mojego czynu staram się wyciągnąć naukę. Także z niefortunnej kampanii nagrywanej dla dawno pustych już subskrypcji.
A ten blog to jak dotąd wynik moich przemyśleń między innymi z tej kampanii.
Kilka osób stwierdziło, że mam rękę do słowa pisanego i postanowiłem wrócić do tejże „macierzy”by lepiej nakreślić moją sytuację i cele. A powinienem bo ostatnio często spotykam się z nieprzychylną interpretacją moich działań i uproszczeniu mojej postawy do „nie lubię łorhammeru, obrażam ludzi wokół, wychwalam małe systemy a zwłaszcza Pbta”. No nie, przykro mi domorośli psychologowie, ale tak nie jest.
Mimo młodego wieku próbowałem już kilku form przekazu i kampania którą wrzucałem na YouTube to jedna z nich. Niestety nie udało się, ale przyznaję się do błędu i idę dalej.
I do systemu Iron Space dzisiaj chciałem was zachęcić. Mnie nadal straszy z półki, i wiem że do niego wrócę.
Wam także polecam go wypróbować. I proszę, skomentujcie wtedy ten wpis, choćby krótko mnie ofukując, że jak mogłem go nie docenić.

Zwłaszcza że podobno w kosmosie nikt nie usłyszy waszego krzyku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *