Felietony Słowo pisane

Erpegowanie z Kulturą

Miały być wpisy codziennie, ale ze względu na „after” po finale Erpegowania z Kulturą, wczoraj zaniedbałem nieco swój plan. Na całe szczęście szybko dziś to ujrzałem, a temat na wpis sam się nasunął.
Liczę, że to małe zaniedbanie nie będzie problemem i temat ciągnę dalej, by dotrzeć nie gdzie indziej aniżeli do opisu samego wydarzenia.
Bo jest o czym się rozgadać.

Wszystko zaczęło się od braku pomysłu na nieco kreatywniejsze spędzenie praktyk. Potrzebowałem czegoś, co by zachęciło ludzi do erpegów ogólnie, a zwłaszcza do tych z naszego kraju. Musiała to być akcja taka która byłaby przystępna i nie wymagająca przychodzenia na każde wydarzenie. Jednocześnie by utrzymać graczy, i zapewnić im lepszą zabawę, chciałem by ich bohaterowie nie znikali i zmieniali się co sesję. Stąd, jednostrzały w klasycznym ich rozumieniu, odpadały.
Uznałem, że najlepiej inspirować się większymi. I tak podejrzałem jak to robią w Adventurers League. Uznałem że pomysł z pojedyńczymi przygodami w jednym klimacie, dla herosów jakich gracze sobie stworzą raz i potem mogą nimi grać ile chcą, jest genialny. Problem pojawiał się w losowości, zarówno scenariuszy i ich balansu, jak i Mistrzów Gry. Ludzie się ogólnie nie wiedzieli na co piszą za każdym razem.
To była luka którą osobiście naprawiłem poprzez pomysł kilku sesji równolegle, u kilku mistrzów gry którzy reprezentują różne podejścia do prowadzenia.
Lubisz sesje robione mocno pod „fun” i graczy, z masą pedeczków? Graj u Johnnego.
Wolisz gamistyczne granie, z kombinowaniem i toną walki z wielkimi potworami? Proszę bardzo, Łysy tak prowadzi.
Szukasz rozrywki w kuriozalnych światach pełnych artefaktów na sesjach z handoutami? Tak prowadził Sil, znaczy się ja.


Udany projekt

I nie będę ukrywał. Dumny jestem z tego co wyszło. Gracze przychodzili do końca. Bywało, że wręcz brakowało Mistrzów Gry. Do tego mnogość światów do których bohaterowie zawitali także robiła wrażenie. Była sesja w Śródziemiu, Myrtanie, Tamriel, Duloc… Herosi pokonywali istoty rodem z Dark Souls, Heroes of Might and Magic czy Dragon Age. Były postacie ogrów kucharzy, pół-ogrów barbarzyńców, kotów pogromców potworów, wróżek destrukcji, beznosych czarnoksiężników otwierających o jedne drzwi za dużo, czy też elfich czarodziejek o pechu do zamurowanych ścian i pełzaczy.
Uważam, że gracze sami najlepiej ocenią ten sezon, przychodząc na kolejny. Który wczoraj ustaliliśmy na tyle, by wiedzieć iż czekają nas horrorowe klimaty w podróży przez zepsuty wehikuł pokroju T.A.R.D.I.S.
Ogólnie rzecz biorąc, liczę na przynajmniej jeszcze jeden sezon, planuję prelekcje, a także mam jeszcze jedną niespodziankę na wakacje która to może nieco odmienić kolejne Erpegowanie z Kulturą.
Miejsce jednak pozostanie niezmienione, czyli Rzeszowski Inkubator Kultury który zapewnia wsparcie w wszelakich kreatywnych inicjatywach. I was też do niego zapraszam. Trzymajcie się i do jutra!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *