Felietony Słowo pisane

Parvus Maximus Erpegus

Gladiatorzy, walki na arenie czy też minojskim labiryncie. Herosi przez wielkie „H” jak Herakles czy też jeżeli wolicie po rzymsku, Herkules.
Półbogowie zdolni pokonywać wielkie dziki, hydry o wielu łbach, walczyć z deus ex machiną stanowiącą ich przeznaczenie, a także… myć stajnie?
Cóż, bohaterowie z mitów nie są tym co znamy z aktualnej fantastyki. Jest wiele różnic i podobieństw. Jednak to mity poznałem wcześniej, jeszcze za dzieciaka. Oj kochałem je, bo i miałem jak. Rodzice kupili mi nie jedną książkę o mitologii, w tym słynnego autora – Parandowskiego którego z tego miejsca całym sercem wam polecam.
I choć w erpegach nie jest to najpopularniejszy motyw, to jednak i u nas ktoś się za to zabrał. I tak powstał Maximus, oparty o mechanikę Fajerbola krótki system od Borysa Szczesnego, który posiadam dzięki konkursowi organizowanemu własnie przez niego.

Okładka jest prosta, i typowo fajerbolowa

Jeżeli graliście w Fajerbola, to wiecie dokładnie czego się spodziewać od strony mechanicznej. Prostota to klucz, i coś co nie każdemu podejdzie, aczkolwiek do szybkiego grania jest wielką zaletą. O samym wyżej wymienionym pierwowzorze już swego czasu się wypowiadałem na kanale Youtube który został zawieszony z przyczyn zarówno braku kasy jak i nie wystarczającej jakości jak na moje ambicje.
Jeżeli będzie więc „popyt” to może i o Fajerbolu samym w sobie się jeszcze wypowiem. Dzisiaj jednak głównym bohaterem jest ten drobny podręcznik w którym mamy kilka dodatkowych zasad, a także inny nacisk na granie niż wcześniej. Przede wszystkim sytuacja naszej postaci jest jasna. To nie człowiek chcący dobrze dla świata, tylko walczący o przetrwanie, mniej lub bardziej honorowy twardziel. Istota która jeżeli nie będzie miała w tym interesu, to raczej nie poda ci pomocnej dłoni. Podczas każdej walki może umrzeć, nigdy nie wiadomo kiedy do igrzysk dla ludu, a walki o przetrwanie dla postaci, wkroczą straszliwe bestie.

Wydaje mi się, że to coś kompletnie innego niż zwyczajne przygody, typowe dla tego co sam chociażby prowadzę. I samo to jest dobrym powodem by zagrać w Maximusa. Małego, acz dużego erpega ( wokół tego zdania wszak powstał tytuł tego wpisu) który proponuje nam coś nowego i interesującego,

By uatrakcyjnić dzisiejsze gadu gadu, zadałem kilka pytań autorowi. Poniżej możecie go przeczytać.


Prawda jest taka, choć może być to zawód dla niektórych, że świat Maximusa pojawił się w mojej głowie podczas samotnego spożywania trunków wyskokowych.

Borys Szczesny
Antyk aż wylewa się z tego systemu, chociaż trzeba brać poprawkę na to, że to cały czas uniwersum pełne potworów i fantastyki

Sil [S]:
Jak wpadłeś na pomysł settingu który zilustrowałeś w Maximusie?
Borys [B]:
Prawda jest taka, choć może być to zawód dla niektórych, że świat Maximusa pojawił się w mojej głowie podczas samotnego spożywania trunków wyskokowych. Myślałem nad uniwersum, w którym chciałbym coś poprowadzić dla swoich graczy, a czego jeszcze nie próbowaliśmy. Uznałem wtedy, że szereg aren tworzących jakąś sensowną historię, najeżonych pułapkami i bestiami znanymi z mitów czy legend, to niezły pomysł. Z czasem przerodziło się to w Maximusa.
S:
Dlaczego akurat mechanika Fajerbola?
B:
W Fajerbola jako takiego nie graliśmy zbyt wiele, ale często wykorzystywałem jego prostotę i przystępność do prowadzenia sesji w najróżniejszych klimatach. Dziki Zachód, The Elder Scrolls czy Original War – to tylko kilka ze światów, które zwiedzili moi gracze. Wiedząc, że mechanika tego systemu świetnie nadaje się do szybkich, niezobowiązujących sesji, napisałem z niemalże gotową grą do Skavenlofta z pytaniem, czy coś z tym zrobimy. Zrobiliśmy!
S:
Czy planujesz jeszcze jakieś erpegi?
B:
Mniej więcej rok po rozpoczęciu swojej przygody z erpegami pojawiły się pierwsze szkice gry, którą chciałbym wydać. Nie był to Maximus, a coś znacznie większego. Nie miałem jednak żadnego doświadczenia, nie wiedziałem, z czym to się je ani jak się do tego zabrać. Minęło sporo czasu. Stworzenie Maximusa pozwoliło zdobyć nieco wiedzy, poznać naprawdę świetnych ludzi i zrozumieć, że można; wystarczy tylko chcieć i poświęcić chwilę. Więc tak, jak najbardziej. Na razie skupiam się na dalszym rozwijaniu Maximusa, ale jak suplementów do niego pojawi się tyle, abym czuł się nasycony, to przysiądę do tego przerwanego projektu i zrobię z niego fajnego erpeżka.

Podsumowując, polecam wam zagrać. Jest to kolejny cienki pod względem ilości kartek, ale mocy pod względem pomysłu erpeg który leży na mojej półce. Oby było tego więcej, i czekam na wymieniony wyżej kolejny erpeg od Borysa. Trzymajcie się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *