Felietony Słowo pisane

Pierwsze koty za płoty

Tytuł był dziś mi nie lada problemem, więc uznałem, że wykorzystam znane powiedzenie. I będę polemizował, oj tak. A z czym, zapytacie? Z pseudo-prawdą przekazywaną przez fanów pewnych systemów kolejnym erpegowcom. Dziś też opowiem o tym jak zacząć grać, i jak zacząć prowadzić. Wszystko po trochu.

Fate: Accelerated to szybki uniwersalny sposób na rozpoczęcie przygody z RPG. Kosztuje niewiele i tłumaczy wszystko świetnie. Wystarczy znać angielski

Na początek zacznę od pewnego mitu, który jest typowym błędem logicznym. To, że coś jest popularne, nie czyni tego od razu dobrym. Co więcej, na kartach historii często ludzie wierzyli w systemy polityczne i idee bez sensu całymi rzeszami. Dosłownie i w przenośni. Tak samo jest w temacie gier fabularnych, gdzie mówi się o tym by zaczynać od WH czy DnD. A to dwa systemy, które mają swoje wady. Ot Dedeki są utworzone pod specyficzny rodzaj grania, więc używanie ich do kampanii mającej być w założeniu różnorodną, to lekka pomyłka. Nie wyobrażam sobie pełnej intryg gry w DnD, a już na pewno mechanika tego nie wspiera. Walka jest w nich świetna, jasne, nie zrozumcie mnie źle. Ale pierwsza gra powinna być różnorodna, nieprawdaż? Tak by można było zobaczyć co się komu spodoba.

Ale propagowanie lochów i smoków to pikuś, w porównaniu do fanatyzmu pełnej house rule’ów drugiej edycji Warhammera Fantasy Role Play. Gracze siedzą w niej, nie znając innych gier, i nie mają jak zagrać w coś innego bo inni MG też prowadzą WH tylko z innymi zasadami, bo w końcu każdy robi grę pod siebie, co? Do tego doliczmy jesienną gawędę i aż dusi mnie od piwnicy.

Fanatyzm dorasta do poziomu w którym żal ludziom kasy na nową edycję WH która jako następczyni poprzedniej, z założenia jest lepsza. I to nie moje widzimisię, tylko potwierdzona przez wielu teza. „Ale po co skoro jest WH 2ed. ?” – cytując klasyka.

I siedzimy jako fandom polski w tym bagnie. Bo po co wyjrzeć dalej. A przecież erpegi nie kończą się na czterech najpopularniejszych. Zresztą i tak wielu by znało jedynie „Młotka” gdyby nie to, że pewien jutuber zaczął jeszcze grać w Zew. Tylko nawet popularność systemu opartego o dzieła Lovecrafta, nie zmienia zacofanego przerabiania wszystkiego na WH. Oczywiście na drugą edycję, bo innych nie ma, co?

Pierwszy system

Narzekam nie od dziś na tę cechę erpegów w Polsce, ale teraz dodam moją alternatywę. A jest nią zaczęcie grania od systemów uniwersalnych. Takich do których jest wiele settingów i można robić własne. Bo to jest to czego potrzeba nowym w naszym hobby. Idealne jest FU, Fate, Fajerbol, Savage Worlds… Czy to jest mało opcji? Jeżeli ktoś jest odważny, to polecę ze szczerymi intencjami systemy PbtA. Bo to złoto najlepszej próby. Ale na początek lepszy jest choćby taki OHET ( oparty o FU) lub Fajerbol. Są to systemy których mechanikę zrozumiemy w godzinę u podstaw, a całościowo i do perfekcji w kilka ( Fajerbol) lub kilkanaście ( OHET). Czyli maksymalnie 3 sesje i zapewniam, że gracz będzie zdolny już powoli zacząć się przygotowywać do tego by samemu prowadzić. Nie mówię by od razu rzucać go na głęboką wodę, ale poprowadzenie godzinnej sesji z walką i kilkoma dialogami to nie jest nic niesamowicie strasznego, naprawdę.

Fajerbol na początek ma ogrom zalet, bo jest po polsku, ma aktualnie 19 różnych settingów dla wielu grup wiekowych, banalną mechanikę oraz jest darmowy. Czy to nie jest lepsze od podręcznika sprzed 2 dekad na przestarzałych zasadach których i tak mało który MG używa w pełni, w dodatku za cenę za którą spokojnie można byłoby kupić sobie już choćby kilka zestawów kości lub matę suchościeralną?

Dodatków, settingów i wszelakich różności do Fajerbola nie brakuje

Tak, jako narzekający wiecznie człowiek bywa, że brzmię irytująco. Ale może teraz, znając większą część mojego poglądu, więcej osób zrozumie czemu żartuję i kpię jak to mam w zwyczaju, z popularnych systemów.

Bo problemem nie są te gry, bardziej kult jakim je otaczają co poniektórzy. I z tym chciałbym walczyć w miarę moich możliwości. Poszerzajmy swoje horyzonty moi drodzy. I nie zamykajmy na nowe systemy.

1 thought on “Pierwsze koty za płoty”

  1. Ciekawy artykuł który może dać do myślenia kilku osobom. Dobre przestawiony punkt widzenia może w niektórych momentach troszkę osobisty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *