Felietony Słowo pisane

Popularne dobremu nierówne

No szlag człowieka trafia. I nie dziwcie mi się bo jak z niektórymi piszę to naprawdę można dostać szału. Zwłaszcza w przypadku osób niedoinformowanych na siłę stawiających się okoniem do moich wpisów. Na całe szczęście bywa, że pojawia się faktycznie konstruktywna krytyka, albo i nawet zaczątek do kulturalnej ( tak, o dziwo, da się!) dyskusji.
Pod wpływem kilku osób, uznałem, że jasne, proszę bardzo odpowiem na wasze zarzuty w sposób konkretny, rozpisany i na tyle rozbudowany bym mógł w przyszłości ten wpis podrzucać kolejnym osobom.
Ale nie martwcie się, nie jest to tylko ciężki kawał informacji o konkretnym ukierunkowaniu, bo chcę tu także samemu zastanowić się nad czymś co jest nawet z perspektywy filozoficznej ciekawym problemem.


Czy to, że coś jest popularne, sprawia że jest to dobre? To ciekawe zagadnienie, niekoniecznie na fandomowe rozważania. 

Damian Leśniewski

Pozwoliłem sobie zacytować wyżej wymienionego pana, bo to on skłonił mnie do tego wpisu w lwiej części. Zastanowiłem się nad tym.
Ogólnie ciężko mi znaleźć ten temat w dziełach znanych filozofów. Raczej ogólne rozważania nad „dobrem” jako bytem lub samą wartością. I tu można by zahaczyć o filozofię buddyjską, Nietzchego, albo Platona.
Tylko nie za bardzo wiem po co, skoro cały czas mówimy o tym, że dany system jest dobry, a nie o dobru jako bytowi osobnemu. Wydaje mi się, że należy w takim razie, ustalić co ja sam uznaję za subiektywnie dobre, i wtedy prędzej różne osoby mnie zrozumieją.

Co cenię w systemach najbardziej?

  • Dynamiczność
  • Prostota mechaniczna
  • Wspieranie narracji
  • Przejrzyste informacje i dział dla MG
  • Wspieranie grania na emocjach graczy
  • Brak wymogu kupna dodatków nawet w dłuższej perspektywie
  • Ciekawy i rozbudowany świat z sporą ilością luk dla fabuły

I co teraz widzimy?
Kilka konkretnych rzeczy których ja akurat w RPG często szukam. Bo wpływa na to jak dobrze mi się je prowadzi. Nie jestem wyrocznią a każdy ma swój osobisty styl gry. Co MG to inna sesja.
Jedni upraszczają mechaniki, inni je rozbudowują. Ja wolę unikać house rule’ów i używać podręczników na których mi się dobrze gra. I jeżeli tak nie jest to szukam innych. Błędem w moich oczach jest siedzenie na siłę w czymś co jest popularne, bo inni tak chcą, a mnie samemu się to nie podoba. Mam wrażenie, że wiele osób siedzi w takim toksycznym graniu przez to, że znajomi są zbyt leniwi by zagrać w coś nowego.
Nie mam problemu z tym, że inni grają zmieniając zasady. Pandora z blogu Skala Wyzwania już popełniła artykuł o zasadach domowych. Nie zgadzam się z nią prawdę mówiąc, ale polecam poczytać tę drugą stronę barykady.
Porównałbym to do gier komputerowych. Najpierw zagrajmy na tzw. vanilli a dopiero potem modujmy. A często ktoś nawet nie pozna do końca zasad, wiele razy testowanych i sprawdzanych by były jak najlepsze. Wprowadzi potem swoje widzi mi się, a potem płacz, że mechanika taka i owaka.
Ale powoli przechodźmy już do Warhammera.


Wydaje mi się, że gdyby ludzie lubili WH, to by go nie zmieniali toną zasad domowych. Wydaje mi się, że problemem jest uogólnienie. Często brak porównania sprawia, że ludzie akceptują co mają. Potrzebujemy odniesienia by móc coś ocenić.

Sil

Cytat pochodzi z rozmowy na grupie Fajerbola pod udostępnieniem ostatniego wpisu. I dalej go popieram chociaż widzę też drugą jego stronę.
Ludzie zmieniają WH bo go lubią. Jasne, tylko czy to na pewno jest sympatia do systemu czy wrodzona ludzka niechęć do zmian?
Łatwiej nam siedzieć w tym co mamy niż zrobić krok do przodu. Ot, typowe problemy z wyjściem ze strefy komfortu. Odpowiedzcie sobie sami, zwłaszcza wy którzy WH bardzo lubicie. Czy próbowaliście systemów niszowych? Albo nawet innych dużych? Domyślam się, że jeżeli w niego gracie długo to stwierdzicie, że przecież on wam odpowiada. I świetnie, tylko nadal pozostaje moje pytanie, skąd wiecie, że coś innego wam nie odpowiada?
To opcja odnalezienia zupełnie nowego „czegoś”, być może takiego, co trafi w wasze gusta a wy sobie z tego nawet sprawy nie zdajecie.
I powiem na własnym przykładzie, uwielbiam gry fabularne, a zwłaszcza te typowo nowoczesne i robione na PbtA. Ale ostatnio zerknąłem na Groty i Gigantów opartych o Swords and Wizardry. I o dziwo, podręcznik wciągnął mnie bardzo mocno. A jest on czymś w stylu uproszczonych DnD, o których często nie mówiłem najpozytywniej. Sam się zaskoczyłem.

Mój problem z Warhammerem to nie tylko jego popularność, tylko to co z niej wynika. To, że ludzie są weń zapatrzeni. Sam system kiedyś nawet mnie bardzo interesował. Tylko co z tego skoro gdy chciałem zachęcić do czegoś innego to wiele razy widzę tylko opór i zachowania w stylu Golluma wobec Jedynego Pierścienia. No tak srednio, bym powiedział.
Odnosząc się wobec moich wymagań, WH także nie jest jakoś mocno w nich trafny.
Dynamika w nim nie jest ani wielka ani mała, przeciętna taka. prostota mechaniczna? Podobno tak, ale nie przemawia do mnie to stopniowanie i przestarzałe K100. Ostatnio jak się okazuje nawet najwięksi jego propagatorzy nie umieją odczytywać z niej wyników.
Narracje wspiera miernie jeżeli w ogóle, przejrzysty jest przeciętnie, obrazki ma jedynie ładne. Dział dla MG jest dobry. Za to na emocjach granie w WH jest praktycznie utrudniane. Żeby zagrać poza Imperium bardzo szybko wypada się zaopatrzyć w dodatkowe podręczniki, tych dodatków jest cała masa. I to robi dodatkowe wrażenie utrudnienia przechodzenia z edycji na edycję. Ale to oczywiście moje zdanie.
Za to świat, no tu przyznaję, to największa siła tego systemu. I nie powiem, że nie. Może nie do końca mój gust, ale jest to wszystko ciekawe ( może poza zmienieniem orków w grzyby).

I tak idąc dalej, nie odczuwam zależności pomiędzy tym co dobre a tym co popularne. Raczej to co popularne ma okazje stać się bardziej rozbudowane i robione z rozmachem, bo ma na siebie pieniądze. A Warhammer w Polsce jest popularny bo to jeden z pierwszych systemów wydanych po polsku. A wiadomo, co jest z zagranicy, to musi być lepsze, no nie? Jakiś taki polski kompleks czy coś.


Uwaga, iż problemem jest nieznajomość i nieobycie z innymi systemami wydaje mi się bardzo sensowna. Chociaż to część znacznie większego zjawiska, nad którym ubolewam. Często spotykam się z tym, że ludzie którzy pamiętają mechanikę danego systemu, grają w niego od lat, nie rozumieją tej mechaniki. Brakuje w fandomie edukacji w tym zakresie. Pojawiły się 123 inicjatywy wciągania nowych osób do hobby i 0 wskazujących potencjał tego medium, który by tych graczy zatrzymał w hobby.

Damian Leśniewski

I ten cytat też nie jest tu przypadkowo. Jest to bardzo słuszne spostrzeżenie. Wszyscy namawiają by nowi wchodzili do hobby, a kto tym nowym później wskazuje drogę? No mało kto, bo w końcu i tak trafiają na… Baniaka. Który prowadzi Warhammera. Ewentualnie ostatnio niektórzy zaciekawili się dzięki niemu Zewem.
Dlatego tak często zachęcam do tego by ludzie grali w różne systemy, próbowali swoich sił jako MG, szukali oryginalnych ciekawych rzeczy.
Tylko też gdy już coś przeczytamy, to spróbujmy to zrozumieć. Pojąć, dopytać twórcy. Zanim zaczniemy dodawać zasady domowe, to zacznijmy grać w pełni na podstawowych. Zbudujmy fundament zanim zaczniemy dodawać kolejne piętra.
Zamierzam zrobić całą serię wpisów o zaletach i mechanikach różnych systemów, tak by zrobić przynajmniej po skrócie zbiór informacji, o tym co ciekawego można zdobyć i czym się dany erpeg wyróżnia.
Mam nadzieję, że to rozbudowało nieco poprzedni wpis, i moją jakże subiektywną opinię. Grajcie różnorodnie, i czerpcie z tego dużo zabawy. I do następnego wpisu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *