Felietony Słowo pisane

Niech się dzieje

Trudny to okres, w momencie gdy to piszę robota wręcz pali mi się w dłoniach. Ale w takich momentach życia własnie, coś popycha ku pisaniu na blogu. Nie jestem tutaj częstym gościem, ale gdy już jestem, to staram się coś wam powiedzieć. Dzisiaj wspomnę o tym, jak ważna jest komunikacja. A leży ona i kwiczy tam gdzie jest pies pogrzebany, gdzie diabeł mówi dobranoc.
Metafory mają upraszczać życie, ale jak widać można ich użyć tak by zdanie było bardziej zwichrowane. A tak się składa, że utrudnianie komunikacji to taka dosyć charakterystyczna cecha naszego języka. No bo czy w angielskim podwójne potwierdzenie jest zaprzeczeniem? Poprawcie mnie jeżeli jest, ale coś mi się nie wydaje.
A u nas… takie typowe -” Zrobiłem to sam, bez niczyjej pomocy.” stwierdzi ktoś, by ktoś inny mógł odrzec – „Tak, tak…”.
I już jest jasne. A sarkazm, ironia, przecież sam uwielbiam ich używać. Jednak często potrafimy namieszać. A najgorsze jest to na sesji. Bo w końcu cały świat, wszystko co się dzieje, całość tego wydarzenia i przeżycia jakim jest sesja RPG, to komunikacja.
Każdy błąd, nieporozumienie, poczujemy zdecydowanie bardziej, niż podczas codziennych czynności. Dlatego tak ważne jest, by mówić wyraźnie, by pracować nad dykcją oraz sposobem wypowiedzi,
Czasami wręcz warto odpuścić nieco aktorzenie, byle drużyna wiedziała o co nam tak naprawdę chodzi.
Zamiast erpegowo żyć według zasady – „Niech się dzieje”,. Takie klasyczne, co ma być, to będzie. No właśnie nie, bo będzie tak średnio. Bardzo średnio bym powiedział. A nie o to chodzi. Bo po co nam nijaka zabawa z odgadywania co gracz, tudzież autor danego zdania, miał na myśli.

Chcemy wszak rozwiązywać zagadki, prowadzić śledztwa. Ale dobrze byłoby, gdybyśmy rozwiązywali tę samą zagwozdkę, a nie każdy sobie sam, żeglarzem, okrętem, sterem i własną interpretacją zagadki.
Wiadomo, różnorodność podejść do problemu jest świetna. Ale tylko gdy każdy zna ten sam problem. Mistrz Gry ma tutaj najważniejszą rolę. Bo to jego słowa stają się rzeczywistością. A jak palnie coś głupiego… to albo będzie miał odwagę przyznać się do błędu, albo stchórzy i będzie do końca kampanii leciał na błędzie. Ale z poczuciem „Ha ha, jestem nieomylny!”.
No, tylko, że tak nie za bardzo.

Popracujmy więc nad sobą, Ty i ja, i ty, i ty również. Wszyscy. Dla dobra naszych sesji. Mówmy i komunikujmy się sprawniej.
A teraz znikam, i widzimy, a właściwie czytamy się, w następnym wpisie. Hej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *